k o r o m y s ³ o
Jest w naszej okolicy malutka, zbudowana z drewna wie¶ po³o¿ona na stoku góry.
To w³a¶ciwie nie wie¶, ale przysió³ek sporej wioski, która mie¶ci siê u podnó¿a wzniesienia.
Jeszcze do niedawna - w porze zimowej, kiedy spad³o du¿o ¶niegu - trudno siê by³o st±d wydostaæ.
Zej¶cie na dó³, zdobycie najprostszych produktów ze sklepu wi±za³o siê z nielada wypraw± przez zaspy...
Z tego powodu nadchodz±ca zima wi±za³a siê z gromadzeniem zapasów - ten zwyczaj przetrwa³ w wielu wiejskich gospodarstwach do dzi¶.
Byæ mo¿e równie¿ z powodu zimy - w¶ród dziesiêciu domów przysió³ka , a¿ cztery to miejsca, w których kobiety po dzi¶ dzieñ regularnie piek± chleb na ca³y tydzieñ, a ka¿dy z nich jest inny...
My¶lê, ¿e du¿e znaczenie ma równie¿ przyzwyczajenie domowników do takiego pieczywa, a nie "sklepowego", którego po prostu nie lubi± je¶æ...
My odwiedzili¶my pani± Bronis³awê i towarzyszyli¶my jej przy sobotnim wypieku chleba; jest to bardzo czasoch³onne zajêcie i trwa oko³o 6 godzin. W tym czasie dzieje siê oczywi¶cie mnóstwo innych rzeczy, podczas gdy ciasto ro¶nie, albo ju¿ "siedzi" w piecu...
CHLEB WED£UG PANI BRONIS£AWY

1. dro¿d¿e - paczuszka i pó³ (15 dkg)
2. woda do rozrobienia dro¿d¿y
3. trochê cukru do dro¿d¿y
4. osiana m±ka (4 kg) - najlepiej piêædziesi±tki lub sze¶ædziesi±tki - czyli m±ki jak najczystszej.
(m±ka piêædziesi±tka to taka, przy której z metra zbo¿a powstaje 50 kg maki, a reszta to otrêby).
5. gar¶æ soli
6. trzy du¿e ugotowane ziemniaki
7. kostka roztopionej margaryny
8. czarnuszka lub siemiê lniane do posypania
Pojawili¶my siê w domu pani Bronis³awy oko³o godziny dziewi±tej rano, gdzie czeka³y ju¿ "podro¶niête" dro¿d¿e rozrobione z wod± i odrobin± cukru oraz "osiana" m±ka.
Przesiewanie m±ki przez sito s³u¿y temu, aby "na³apa³a" ona powietrza - pomaga to unikn±æ grudek w cie¶cie. Te sk³adniki znalaz³y siê w du¿ym garnku i trzeba by³o ciasto pierwszy raz "pomiesiæ" czyli wymieszaæ jednocze¶nie ugniataj±c.
Pierwsze mieszenie nie trwa d³ugo i nie jest ciê¿ko wyrabiaæ ciasto, chodzi tylko o to, aby wszystko ze sob± po³±czyæ i zostawiæ w takiej postaci do ro¶niêcia - pod przykryciem na conajmniej trzy godziny.
W tym czasie mo¿na siê zaj±æ innymi obowi±zkami domowymi, a "pierwsze ciasto" ma jedynie staæ w cieple.

Po up³ywie trzech godzin ciasto wyros³o po same brzegi garnka. To czas kiedy mo¿na dodawaæ pozosta³e sk³adniki i przystêpowaæ do w³a¶ciwego "mieszenia" - tego d³u¿szego i ciê¿szego, które ma doprowadziæ ciasto do ostatecznej formy ( pani Bronis³awa wspo-
mina, ¿e kiedy by³a chora miesiæ musia³y ch³opy bo jej samej zabrak³oby si³ ). Najpierw jednak nale¿y dodaæ pozosta³± m±kê, sól, utarte ziemniaki, bez których ciasto by³oby "takie twardsze", roztopion± margarynê, któr± pani Bronis³awa dodaje od jakiego¶ czasu za rad± s±siadki, aby chleb by³ smaczniejszy. Trudno opisaæ sposób w jaki nale¿y "miesiæ" masê na chleb - gospodyni nazywa to ¼duraniem, a masa zamie- nia siê w plastyczne, "rozci±gliwe" i jednolite ciasto i wtedy jest do¶æ.
Podczas gdy ciasto jeszcze po ma³u ro¶nie, mo¿na rozpocz±æ rozpalanie w piecu chlebowym - jest to przeznaczona specjalnie do tego celu - g³êboka komora z drzwiczkami, znajduj±ca siê najczê¶ciej z przodu lub z boku "kuchni", czyli pieca kuchennego s³u¿±cego do gotowania, umieszczona nisko nad pod³og± ( dawniej - duzo wy¿ej - nad p³yt± g³ównego paleniska ).
Bardzo wa¿ne jest odpowiednie dobranie rodzaju drzewa jakim rozgrzewa siê piec - drzewa tzw: miêkie jak sosna czy jod³a pal± siê szybko i nie rozgrzewaj± mocno, a twarde jak buk albo d±b pal± siê d³ugo i osi±gaj± du¿o wy¿sze temperatury.
Przy nagrzewaniu wnêtrza potrzebna jest równowaga - nie mo¿e byæ za gor±co, bo chleb móg³by siê spaliæ, ani za zimno, bo siê nie upiecze - dlatego najlepiej u¿yæ drzewnej mieszanki - trochê drzewa miêkkiego, a trochê twardego. Pani Bronis³awa opowiada, ¿e kiedy¶ upiek³a chleb pal±c wcze¶niej jedynie jod³±, która nie ma odpowiedniego ciep³a i wypiek pomimo, i¿ nie zosta³ surowy - by³ bia³y i niechrupi±cy.
Ogieñ musi siê paliæ oko³o godziny, a kiedy wewnêtrzne ¶cianki rozja¶niej± - piec jest gotowy na "przyjêcie" chleba.
"Widzi pani jaki czorny? A jak siê napoli bêdzie bia³y, nie bia³y no, ale nie taki czorny jak teraz
i wtedy widaæ, ¿e sie nagrza³o; a tak to jest czorny ca³y piec,
dopiero to o - trochê zabiela³ gór±, tak troszeñkê. Jak siê zrobi bia³y to jest napalone."
W czasie gdy piec siê "przygotowuje", mo¿na powróciæ do ciasta i ponak³adaæ je do foremek - podobnie jak przy mieszeniu - najwygodniej jest to robiæ rêkoma.
Ju¿ po chwili zawarto¶æ garnka znajduje siê w blaszanych formach, pozostaje j± wyg³adziæ i posypaæ ulubionymi ziarenkami. Pani Bronis³awa tego dnia wybra³a czarnuszkê - przyprawê o bardzo charakterystycznym aromacie, który wzbogaca smak i zapach chleba.
Ka¿dy kto zobaczy ten widok, bêdzie te¿ zna³ odpowied¼ na staropolsk± zagadkê z naszego regionu:

"Cyrwuone bydeuko chuodzi po uogrodzie.
Psydzie carny bycu¶, to wszyæko wybuodzie."


Odpowied¼ to: "pociasek w piecu", bo ostatnim etapem przed w³o¿eniem chleba do pieca jest wygarniêcie przy pomocy narzêdzia zwanego pociaskiem - migocz±cego,
pomarañczowo - czerwonego ¿aru.
Chleb bêdzie upieczony za oko³o godzinê, mo¿na do niego zagl±daæ, czy siê ju¿ przyrumieni³. Umawiamy siê, ¿e gdy ju¿ samodzielnie zrobimy u¿ytek z naszego pieca chlebowego - zaprosimy pani± Bronis³awê do nas - na pieczenie chleba, ¿eby oceni³a jak sobie radzimy. Ju¿ niebawem przed nami pierwsze próby... My¶lê jednak, ¿e po tej wizycie nie bêdziemy mieli problemu. Do tej pory najbardziej tajemnicze wydawa³o siê samo palenie w piecu, ocenienie czy jest w nim wystarczaj±ca temperatura, drzewo jakim nale¿y paliæ, jego ilo¶æ i ... w³a¶ciwie wszystko co z tym zwi±zane. Jak sama pani Bronis³awa zauwa¿y³a : " to wy¶cie nie widzia³y nigdy jak mama chleb piecze" - jako byli mieszkañcy miast - nie widzieli¶my, a teraz jako posiadacze kuchni z poka¼nym piecem chlebowym - bardzo chcieliby¶my spróbowaæ. Zapasy zimowe - podobnie jak pani Bronis³awa - gromadzimy umiarkowanie; "ja jeszcze nie mam nic - zapasów ¿adnych jako¶ nie lubiê barz robiæ, tak mi siê wydaje jak du¿o nask³adam, ¿e mo¿e nie dam rady zje¶æ..." ale ¶wie¿y, pachn±cy chleb wykonany w³asnorêcznie w domu to bardzo kusz±ca perspektywa. Byæ mo¿e stanie siê to i u nas cotygodniow± tradycj±?
Kiedy wyci±gamy chleb z pieca - w ca³ej kuchni roznosi siê piêkny zapach, ale nie mo¿na go porównaæ do tego, który znamy z piekarni - bo tutaj miesza siê z zapachem domu, w którym zosta³ upieczony i to sprawia, ¿e jest niepowtarzalny.
... W czterech domach przysió³ka kobiety po dzi¶ dzieñ regularnie piek± chleb na ca³y tydzieñ, a w ka¿dym z tych domów chleb jest inny - my¶lê, ¿e decyduj± o tym nie tylko ró¿nice w przepisach, ale tak¿e domy.
Jeden z bochenków jest dla nas - zjadamy go w ca³o¶ci jeszcze tego samego dnia, odnajduj±c w jego smaku wyra¼ny zapach miejsca, w którym powsta³...
szk³o
ceramika
tkanina
ozdoby
bi¿uteria
dla domu
obrazy
ksi±¿ka

strona g³ówna - reporta¿ z pieczenia chleba

Do
poczytania
Twoje zamówienie